Witam wszystkich bardzo serdecznie,

Zwracam się do Was wszystkich z prośbą o pomoc z problemem przekraczającym moje możliwości finansowe.

Pod koniec 2006 roku nadarzyła się okazja do znalezienia swojego własnego mieszkania, na które (wówczas) myślałem, że będzie mnie stać.
Odbyło się zebranie na którym przydzielono mi część strychu do adaptacji na lokal mieszkalny. Część, ponieważ drugą część dostała inna osoba, która mieszka w tej kamienicy - osoba taka ma pierwszeństwo do strychu. Niestety osoba ta nic w tym względzie nie robiła, przez co wstrzymywała też moje prace - łącznie z projektami. Dopiero pod koniec 2009 roku udało się wycofać zgodę tej osobie i przyznać tą powierzchnie mi.
W ten sposób po tak długim czasie dostałem cały strych na adaptację na lokal mieszkalny.

Plan był w miarę prosty, tzn. uzyskać wszystkie zgody (z wodociągów itp.) na instalacje, zrobić projekt, kosztorys, wziąć dedykowany do tego celu (adaptacji) kredyt i w końcu zamieszkać na swoim.
Wszystko jakoś ze sobą współgrało - zarówno czasowo, jak i z tym, co się wówczas działo w moim życiu. Pojawiła się możliwość zamieszkania na swoim w chwili, gdy zostałem "zmuszony" do zwolnienia ówczesnego lokum.
Jako, że moja babcia mieszka niedaleko tego strychu, dostałem więc propozycję od niej, że zamieszkam z nią na okres maksymalnie 6-ciu miesięcy (czas na załatwienie zgód, projektów, kredytu, jak również samej adaptacji).

Wszystko szło zgodnie z planem, zgody, projekty i kolejne zgody. Wszystko do czasu kredytu.
Niestety z uwagi na kryzys jak również to, że osoby, które brały taki kredyt nie wykupywały tego lokalu na własność banki w których był on dostępny wycofały go ze swojej oferty (ponieważ nie miały zabezpieczenia tego kredytu).

Próbowałem wziąć kredyt hipoteczny chyba we wszystkich bankach dostępnych w Polsce, w tym również przez OF i ich konkurencję.
Niestety wszędzie spotkałem się z odmową, ponieważ nie mam zabezpieczenia tego kredytu na czas adaptacji (około 3 miesiące).

Pozostały mi wówczas 3 opcje:
1. wziąć kredyt gotówkowy,
2. znaleźć osobę, która da mi swoim mieszkaniem zabezpieczenie na czas adaptacji,
3. trzecia, o której napiszę poniżej
Niestety proponowany mi w bankach kredyt gotówkowy z uwagi na to, że jest droższy niż kredyt hipoteczny nie pokrywał nawet w połowie kwoty, którą potrzebuję.
Również nie udało mi się znaleźć osoby, która zgodziłam by się wziąć kredyt razem ze mną.

Wówczas wszystko się zatrzymało i zamieniło się w koszmar.

Zgodnie z umową muszę zakończyć adaptację do końca marca 2011 roku.
Jeżeli mi się to nie uda, to za każdy miesiąc zwłoki będę płacić wysoką karę finansową z powodu nie wywiązania się z umowy w terminie.

W tej chwili wynajmuję kawalerkę, więc jeżeli do tego będę musiał płacić tą karę, to nie podołam temu finansowo.

Tego boję się w tej chwili najbardziej - dosłownie mnie to przeraża,

Znajomi zasugerowali mi, abym poprosił o pomoc.
Niestety potrzebna jest bardzo duża ilość pieniędzy, więc uzbieranie jej w tak krótkim czasie, nie biorąc kredytu, jest raczej niemożliwe - tak sobie pomyślałem.

Szukałem więc innego rozwiązania, jednak wszystkie moje w/w próby zakończyły się niepowodzeniem.

W tej chwili jestem już bardzo zdesperowany. Nie widzę innej możliwości wyjścia z tej sytuacji, jak poprosić Was wszystkich o pomoc.

Wiem, że proszę o bardzo dużo, jednak nie widzę już innego wyjścia.

Wiem również, że tematem mojej prośby nie jest jakieś straszliwe nieszczęście, jak choroba, czy coś jeszcze straszniejszego, jednak prawda jest taka, że ma i będzie to miało wpływ na całe moje życie…




Pozdrawiam serdecznie
n1edw1ed


edit: 2010-07-19: zostałem poproszony o więcej szczegółów, więc postarałem się napisać coś więcej.